NO PLACE TO GO
He has everything I want in the palm of his hand
2008-03-17
Nic nie działa na mnie tak, jak Honey & Clover... Oglądam tę serię po raz czwarty, i mogę powiedzieć tylko tyle, że obejrzę jeszcze kolejne cztery conajmniej.
Oglądanie H&C jednakowoż za każdym razem wywołuje we mnie więcej wzruszenia, zawsze jednak wywołanych tą samą dwójką bohaterów (Yuuta Takemoto i Ayumi Yamada, tak jakby ktoś jeszcze nie wiedział). To chyba przez pełnię świadomości, do czego doprowadzą ich decyzje? Ale także ich przemyślenia wewnętrzne nadal tak bardzo odpowiadają temu, z czym się borykam całe życie...
Może więc jednak nie zmieniłam się wcale?
Zaczynam lubić poniedziałki. Jedyny dzień tygodnia, który mogę poświęcić całkowicie sobie, bo rodzice i brat są już w pracy, a dom jest cały dla mnie. Mogę sączyć brzoskwiniową herbatę, słuchać muzyki, i zwieszać się rozkosznie, rozmyślając o tak wielu rzeczach... Żebym jeszcze tylko jakieś wnioski powyciągała, to byłoby dobrze.
A poza tym brak drukarki i skanera zaczyna doprowadzać mnie do szewskiej pasji, bo automatycznie mnie demotywuje (czy istnieje takie słowo, czy ja znowu coś sobie wygodnie zangielszczyłam?).
A propos zangielszczania. Na ostatnich zajęciach z angielskiego miałam niezłą zagwozdkę, jak przetłumaczyć na polski tak, by nie brzmiało jak tłumaczenie z internetowego słownika "master a skill". W środowisku graczy bowiem tak naturalnym jest "wymasteruj skilla", że doprawdy zdębiałam na chwilę :P
Kolejna notka polegająca na użyciu piosenki
2008-01-29
I want to paint my face
And pretend that I am someone else
Sometimes I get so fed up
I don't even want to look at myself
But people have problems that are worse than mine
I don't want you to think I'm complaining all the time
And I hate the way you look at me I have to say
I wish I could start over
I am slowly falling apart
I wish you'd take a walk in my shoes for a start
You might think it's easy being me
You just stand still, look pretty
Sometimes I find myself shaking
In the middle of the night
And then it hits me and I can't
Even believe this is my life
But people have problems that are worse than mine
I don't want you to think I'm complaining all the time
And I wish that everyone would go and shut their mouths
I'm not strong enough to deal with it
I am slowly falling apart
I wish you'd take a walk in my shoes for a start
You might think it's easy being me
You just stand still, look pretty
I am slowly falling apart
I wish you'd take a walk in my shoes for a start
You might think it's easy being me
You just stand still, look pretty
http://www.youtube.com/watch?v=v4n-ORnwAlU
Ale poza tym, jest świetnie. Naprawdę. Żyję i mam się dobrze.
Więcej nie mam nic do powiedzenia.
Knock me down I'll get right back up again, I'll come back stronger than a powered up Pac-Man
2007-12-17
Dzisiejsza notka, uwaga uwaga! Dedykowana jest Keiiowi, który bardzo liczył, że się w końcu coś na tym blogu ukaże, i cóż, jakże mogłabym odmówić, czyż nie? Obiecalam też sobie, że nie będzie emo. Bo, do jasnej cholery, ja właściwie nie mam powodów, żeby być emo, a tylko masę do złości, ale w chwili obecnej nic takiego mi nie doskwiera ;P
Czy, moi drodzy rysownicy i pisarze, macie coś takiego, że chcecie stworzyć cos li i jedynie po to, by umieścić w tym jedno zdanie bądź jakiś element? Bo u mnie to zwykle było motorem napedowym, gdy zabierałam się do roboty. Teraz już mi się zwyczajnie nie chce, ale któż to wie, może w końcu uda mi się napisac coś, co będzie zawierało słowa:
- [czasownik, najprawdpodobniej "zrób"] blah blah blah - zażądał XXX.
I nie pytajcie dlaczego, bo sama nie mam zielonego pojęcia!
Czyż muszę wspominać, że nienawidzę swoich studiów?
"Normatywna koncepcja źródeł prawa:
- zespół reguł nakazujących uznawanie (?) określonych faktów za akty prawotwórcze w systemie oraz reguł dot. wiązanie z tymi faktami prawotwórczymi obowiązywania określonych norm w danym systemie."
... Jeśli kiedyś to zrozumiem, to albo nagle stanę się geniuszem, albo szaleńcem dla którego wszystko jest oczywiste... Co w sumie bardzo blisko związane ze sobą jest, że tak Yodą zajadę.
I w dodatku dzień w dzień zmieniam się w zombie, bo się nie wysypiam. Niech ktoś mnie wreszcie nauczy chodzić spać najpóźniej o 22...
Moim najnowszym odkryciem do oglądania i zachwycania się jest twórczość Makoto Shinkaia. Zwłaszcza "She and Her Cat" mi się podobało.
Problem: DS czy PSP dalej jest obecny. Dlaczego nie mogę mieć obu ._.
Jak co po niektórym z was wiadomo, weekend spędziłam w Warszawie z Airel.
Jeszcze raz jej dziękuję za wspaniale spędzony razem czas i mam nadzieję, że niedługo będe miała okazję się zrewanżować :)
Obiecuję też uroczyście unikać wina w ilości większej niż kieliszek do obiadu. Pewnych rzeczy po prostu nie powinno się mówić, a także robić, bo potem ma się zbyt duże wyrzuty sumienia ;P
Między innymi co zdarzyło nam się robić: Byłyśmy w kinie na Złotym Kompasie. O ile pierwszy raz, jak widziałam trailer - to znaczy w lipcu na Potterze, jesli dobrze pamiętam, czy może w sierpniu na Transformersach? - wrażenie zrobił na mnie nijakie, następny już mnie zaintrygował... A film jako całość mnie zauroczył. Zwłaszcza pomysł z daimonami, czyli zwierzętami reprezentującymi duszę każdego człowieka... Mój zapewne wyglądałby jak kojot, natomiast nie mam najmniejszych wątpliwości, że Airelkowy byłby żbikiem, co zresztą zdążyłyśmy już między sobą uzgodnić :P Daniel Craig zachwycał jako Lord Asriel (podejrzewam, że żadna kobieta nie pozostałaby mu obojętna ;P), Nicole Kidman której nie cierpię robiła wrażenie, dubbing był nieprzyjemny, ale jak wiadomo ja w ogóle nie trawię polskiego dubbingu... No dobrze, gadu gadu "chuju muju" jak to mówią ludzie z mego wydziału, ale co z fabułą? Scenografią? Innymi takimi? Jak dla mnie cudowne i więcej nie trzeba, coby nie spoilerować ludziom co konkretnie mam na myśli. I nie wiem, skąd się wzięły mało entuzjastyczne recenzje. Bo za mało dziecinny, chociaż o dzieciach?
I o co chodzi z tymi wszystkimi rzekomymi "antychrześcijańskimi" wstawkami, których doszukują się recenzenci? Jak już bardzo chcą, to mogłabym się dopatrywać ogólnie anarchistycznych wstawek, jeśli koniecznie każdy film i każdą ksiażkę trzeba odnosić do naszej rzeczywistości. Czego nie lubię zresztą.
W sobotę, jako że musiałam odchorować swój nieciekawy stan z piątku, zostałysmy w domu i oglądałyśmy... High School Musical 1. I oto mamy kolejną ofiarę uroku osobistego Troya Boltona, ha! Dumna z siebie jestem. Wiem, że to dziecinny film, i w ogóle taki be... Ale mam to głęboko w nosie. :P
W niedzielę zaś byłyśmy na zakupach - uwaga! - trwających 6 godzin w jednym centrum handlowym. Tym samym pobiłam swój rekord, który do tej pory wynosił 3 godziny. O mamuniu. No, ale kupiłam sobie w końcu upragnione buty, bluzę, bluzkę (bo to zasadnicza różnica jest), branzoletkę, kolczyki, sporo książek, film, komiksy, tak gdyby ktoś był ciekawy XD.
Słowo "pszenżyto" już nigdy nie będzie takie samo :P
Nadal mam niezwykłą słabość do tego miasta i ogólnie jest mi smutno, że musiałam je zostawić.
Ale pora zejść na ziemię i trochę popogrążać się w zgryzocie, zanim przejdę do dość prozaicznego pracowania nad referatem, którego jego żywo nie chce mi się pisać.
... W życiu bym się nie spodziewała, że jeszcze kiedyś w życiu tak się rozpiszę ;P spójrzcie tylko, co ze mną potrafi zrobić jeden facet ;P
What dream might you be chasing after now in this rain? skomentuj (15)I'm an angel bored like hell,you're the devil meaning well
2007-11-11
Co trzeba zrobić, żeby mi się chciało?
Niekoniecznie aż tak, jak mi się nie chce. Jakkolwiek.
Nie zastanawiałam się nad tym bliżej do tej pory, ale jakoś dzisiaj dopadła mnie chęć na ferie świąteczne. Nie święta, bo z nich, niestety, już wyrosłam. Dostrzegam, że święta w mojej rodzinie to pretekst, by pouśmiechać się fałszywie i poudawać, że jeszcze nie mamy się dosyć, co udowadniamy wprost przeciwnie przez resztę roku.
Rzeczywistość mnie przytłacza, a jednak... pustaczę się coraz bardziej i konsekwentnie, tracąc chęci do wyrażania siebie. Mam wrażenie, że tego nie potrafię. Patrzę na te szkice pozbawione emocji - od okresu dwóch miesięcy w tylko jeden przelałam część siebie i cieszę się, bo na tym polegał - i się zastanawiam, co zrobiłam nie tak?
A może nie chodzi o to co zrobiłam, tylko o to, czego nie zrobiłam? Tylko w takim razie nie jestem w stanie odpowiedzieć na pytanie, co to miałoby być, i jaką drogę powinnam obrać. Najlepsza byłaby taka, która prowadzi prosto jak strzelił w niewidoczny horyzont, jak w amerykańskich filmach drogi.
Zdumiewające, ale nie mam doła, jak to piszę. Wręcz przeciwnie, jedynym moim większym problemem jest świadomość, że muszę jutro rano wcześnie wstać, problem jednym słowem jak w podstawówce. Zdarza się.
'I told you to hire Troy Bolton, NOT the entire East High!'
2007-09-20
Żyję jakoś. Z dnia na dzień. Powoli i beznamiętnie umieram z nudów. I zdaje mi się, jakby wszystkie moje starania - a jak wszyscy powszechnie wiedzą, ja się z zasady nie staram, więc gdy juz to robię sam fakt winien zapisany być w jakiejś kronice - szły na marne i wyparowywały w zapomnieniu.
Chciałabym móc dać z siebie więcej, ale nie chcę się narzucać. Nie chcę też iść za kimś krok w krok zupełnie ślepo, tracąc własną osobowość.
Jeszcze jakiś miesiąc zanim wrócę do domu. Borsko.
I może i jestem dziecinna, ale uwielbiam Ashley Tisdale równie mocno jak Zaca Efrona. Możecie mi nastukac. :P
I am moody, messy, I get restless, and it's senseless
2007-08-04
Wydarzenia są jak tchórze - nigdy nie atakują pojedyńczo.
Neil Gaiman
Jak to jest, że zawsze najważniejsze życiowe prawdy wynoszę z jego twórczości?
+
Czasem, gdy jednocześnie próbuje schwytać się ptaki i żabę, okazuje się, że żaba wyślizguje się z dłoni i jedyne, co po sobie pozostawi to obrzydliwy śluz na palcach i budzi wyłącznie niesmak.
+
Więc seria Avatar:the last airbender już za mną (a raczej to, co wyszło do tej pory, heee...).
Cudowna.
Wspaniała.
Wciągnęła jak mnie odkurzacz, zabrała moje serce i zaczarowała swoim światem i postaciami.
... ale chyba za mocno ją przeżyłam. Nie należy to do najzdrowszych rzeczy i mam wrażenie, że nie mogę się otrząsnąć.
Już chyba wiem, jak czuła się Ciapa po skończeniu oglądania Nodame.
I guess I talk to myself again
2007-07-28
- Czyli będę wujkiem Jedem. Suuuper. Rodziny są ekstra.
- Czy nie ty powtarzałeś mi, że rodziny są do dupy?
- To też prawda. Rodziny są ekstra i do dupy.
Rose i Jed, Sandman:Przebudzenie
...Amen.











































